archiwum: prawie poczułem to ciepło...
Strona główna


prawie poczułem to ciepło...


Szedłem po parku. Szedłem alejami usłanymi nieciekawie pomalowanymi na brązowy kolor ławkami. Usiadłem na jednej z nich, zaraz pod wielkim drzewem o palczastych liściach. Wielki kasztan – drzewo żyło w sobie przynajmniej jeden wiek.
Wciągnąłem w płuca powietrze. Było chłodnawe – jeszcze za wcześnie na letnie, ciepłe noce.
Zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie to miejsce skąpane w słonecznym blasku. Zobaczyłem ludzi krzątających się miedzy drzewami, rodziny i dzieci zajmujące ławeczki, staruszków grających swoje ostatnie pieśni gdzieś w środku parku. Ciepłe powietrze i oblane letnim potem liście.
Tak, bardzo chciałem to zobaczyć. Ale nie dla mnie te rozkosze. Należę do Niej – do Nocy. I to dla Niej muszę śpiewać...

2005-04-17 [ skomentuj ] (6)